![]()
Koty towarzyszyły mojemu życiu od zawsze. W moim rodzinnym domu pojawiły się jeszcze przede mną. Wielkim miłośnikiem kotów jest mój tata, to chyba on zaszczepił we mnie miłosc do tych pięknosci. Jak na kociarza przystało w jego domu równiez mieszkają kotki o wdzięcznym imieniu Aszli i Misia zwana Partyzantem.... ja także zakładając własne gniazdko w swoich planach stworzyłam miejsce dla kota... a jak się niebawem okazało nie tylko jednego. Żeby tradycji stało się za dość zaraziłam moja fascyjacją moje dzieci i męża których dziś z pełną odpowiedzialnoscią mogę nazwać kociarzami.
A jak to się zaczęło? ot tak poprostu... miłość od pierwszego wejrzenia :) Kiedy to przyjechał do nas pierwszy kocurek o imieniu Belos z hodowli Gatta*PL. Od pierwszej chwili wiedziałam że będzie to wyjątkowa przyjaźń. Przepadłam w chwili gdy spojrzałam w jego cudne zielone oczy i zakochałam się w nich na zabój.
Belos okazał się tak cudownym kocurem, chyba nie ma słów które
odzwierciedlały by jego piękno, charakter, radość i szczęście jakie wniósł do
naszego domu.
W kolejnych latach pojawił się u nas Kogutek - Kot Norweski Lesny także z hodowli Gatta*PL, kilka miesięcy później zamieszkała z nami mała diabliczka o imieniu Matylda rasy American Curl z hodowli Blue Eminence, która oczarowała mnie niebagatelną urodą a szczególnie zawiniętymi uszkami.

We wrześniu 2007 dołączyli do nas: słodziutka kotka norweska o imieniu Hania z hodowli Dajatera*PL i łobuziarski rudy kocurek NFO zwany Rudelkiem z hodowli Arka Żuławska. Po za kotkami w naszym domu mieszka olbrzymi bernardyn Stefan i szalony barneńczyk Tito, które żyją w zgodzie i harmonii z kociastymi.



W tym miejscu chciałabym także podziękować cudownym hodowcom naszych kociaków, za szczęście które doświadczamy każdego dnia dzięki ich wychowankom, za odpowiedzi na setki pytań i wielką okazaną nam pomoc w " trudnym wieku" dorastania naszych pociech.